wtorek, 16 lipca 2013

Zabawki podróżne

Dzisiaj w nocy wyjeżdżam z chłopakami nad morze. Jak zwykle trzeba spakować ubrania odpowiednie na "całkiem ciepło", ale też na "zimno jak...". Mogę zabrać dla naszej trójki tylko jedną walizkę, więc wszystko ograniczam do minimum. Większość miejsca w bagażu zajmują ubrania, zatem sekcja rozrywkowa - siłą rzeczy - będzie w wersji kompaktowej. Większość czasu i tak będziemy spędzać na plaży, ale gdyby długo lał deszcz, to muszę mieć coś, co rzucę lwom ma pożarcie, czyt. czym zajmę chłopaków. Mam coś do czytania i coś do oglądania, ale wiem, że to może nie wystarczyć. 

piątek, 12 lipca 2013

Wyprzedaże, czyli o kupowaniu ubrań na zapas

Pisałam już wcześniej o kupowaniu jedzenia na zapas. Będę do tego wracać jeszcze wielokrotnie, bo temat jest dość szeroki. Teraz jednak mamy szczyt letniego sezonu wyprzedażowego, więc to dobry moment, żeby zatrzymać się na chwilę przy sposobach racjonalizowania rodzinnych wydatków na ubrania.

czwartek, 11 lipca 2013

Najpierw ja

Mąż pyta:
-Nie piszesz już bloga?

No piszę. To znaczy będę pisała, tylko teraz nie mam czasu, no nie mam. Co chwilę wpada do głowy nowy temat na post, ale trzeba zrobić to czy tamto. Może zacznę w przyszłym miesiącu? Po świętach? Po długim weekendzie? Po testach starszego dziecka? Po powrocie z...?

 Aż tu nagle pojawia się na blogu nowy komentarz. Monique* pisze: "... jeśli jeszcze tu zaglądasz...". \
CO?! Co to znaczy "JEŚLI JESZCZE"? W dodatku na bank, tak naprawdę, chciała napisać: "Widzę, że porzuciłaś bloga, ale ...".  Pff... też mi coś, przecież cały myślę nad nowymi postami, a ostatni napisałam... Yyyyy, ostatni post jest sprzed pół roku?!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Co właściwie jemy, czyli menu naszej rodziny - aktualizacja


Dzisiaj wracam do tematu planowania posiłków.
Przeglądając wcześniejsze posty, znalazłam swoją obietnicę zeskanowania karty dań naszej rodziny. Niestety mój charakter pisma sprawia, iż mam ochotę wczołgać się pod łóżko ze wstydu. W dodatku liczne natchnione skreślenia i dopiski skutecznie utrudniają odczytanie czegokolwiek. Przyszła pora na cyfryzację. Dlatego zdecydowałam się po prostu przepisać wszystko, dodatkowo uzupełniając spis o śniadania, kolacje oraz jedzenie zabierane do pracy. Przy większości dań obiadowych zaznaczam z czym je podaję. To są zestawy, które zawsze się u nas sprawdzają. Wszyscy je lubią i nikt nie marudzi, że nie ma ochoty na to czy tamto. Nie zawsze jemy obiad i kolację (trudno to zrobić, gdy większość zainteresowanych nie wraca do domu przed 18.00). Zwykle II danie jest u nas kolacją, a takie typowe kolacje jadamy głównie w weekendy.

Planując posiłki (i zakupy) na dany tydzień, nie wertuję setek stron internetowych w poszukiwaniu natchnienia. Znajduję je w liście, którą tu prezentuję. To są potrawy, które rzeczywiście jadamy najczęściej. Po ostatnich badaniach okazało się, że starszy syn wyrósł z alergii pokarmowych, wiec wprowadziliśmy do jadłospisu dania, których wcześniej trzeba było unikać. Uczulenie na mleko krowie nadal jednak dotyczy połowy z nas, zatem nabiał pozostaje na cenzurowanym. Mleko krowie zastępuję głównie kozim, kokosowym, ryżowym lub migdałowym.

środa, 5 grudnia 2012

Uniwersalny planner na każdy miesiąc roku 2013 - do wydrukowania

W październiku pokazywałam Wam swój ulubiony planner i dzieliłam się szablonami na ostatnie miesiące roku. Teraz przyszedł czas na następny rok. Gotowy szablon kalendarza na rok 2013 jest już wśród moich dokumentów na dysku Google. Możecie śmiało drukować. 

W październiku pisałam, że lubię go, ze względu na jego nieskomplikowanie i uniwersalność. Zapisuję w nim najważniejsze wydarzenia w danym miesiącu: urodziny, imieniny, wyjazdy, wizyty lekarskie, zajęcia pozaszkolne dzieci. Zaznaczam tam nawet, kiedy kończy się ważność różnych kuponów promocyjnych. Na co dzień wisi on sobie na lodówce, w zwykłej foliowej koszulce. Mam tam jeszcze wydrukowane arkusze na dwa kolejne miesiące. Dzięki temu mogę na bieżąco uzupełniać notatki.
Kolorami zaznaczam kto jest zaangażowany w dane wydarzenie. Każdy z nas ma przypisany sobie kolor: ja - różowy, mąż - pomarańczowy, a dzieci - zielony i niebieski. Dzięki temu wystarczy rzut oka i już wiadomo, kto ma wolne popołudnie, a kto nie :)

Oczywiście, bez problemu mogłabym robić to samo w komórce. Zwłaszcza, że po zsynchronizowaniu naszych smartfonów, mielibyśmy z mężem dostęp do wszystkiego zawsze i wszędzie. Jednak informacja, gdzie kto z nas jest którego dnia, jest też ważna dla dzieci. Szczególnie dla tego z nich, który potrafi czytać ;) Syn A nie musi pytać czy w piątek pograją z tatą w piłkę, bo z kalendarza wynika, że tata nie ma wymówki :) Dlatego dopóki obaj chłopcy nie będą mieli własnych telefonów (a to jeszcze długo), pozostaje nam technologia tradycyjna.