Dzisiaj w nocy wyjeżdżam z chłopakami nad morze. Jak zwykle trzeba spakować ubrania odpowiednie na "całkiem ciepło", ale też na "zimno jak...". Mogę zabrać dla naszej trójki tylko jedną walizkę, więc wszystko ograniczam do minimum. Większość miejsca w bagażu zajmują ubrania, zatem sekcja rozrywkowa - siłą rzeczy - będzie w wersji kompaktowej. Większość czasu i tak będziemy spędzać na plaży, ale gdyby długo lał deszcz, to muszę mieć coś, co rzucę lwom ma pożarcie, czyt. czym zajmę chłopaków. Mam coś do czytania i coś do oglądania, ale wiem, że to może nie wystarczyć.
Strony
wtorek, 16 lipca 2013
poniedziałek, 15 lipca 2013
piątek, 12 lipca 2013
Wyprzedaże, czyli o kupowaniu ubrań na zapas
czwartek, 11 lipca 2013
Najpierw ja
-Nie piszesz już bloga?
No
piszę. To znaczy będę pisała, tylko teraz nie mam czasu, no nie mam. Co chwilę
wpada do głowy nowy temat na post, ale trzeba zrobić to czy tamto. Może
zacznę w przyszłym miesiącu? Po świętach? Po długim weekendzie? Po
testach starszego dziecka? Po powrocie z...?
Aż tu nagle pojawia się na blogu nowy komentarz. Monique* pisze: "... jeśli jeszcze tu zaglądasz...". \
CO?! Co to znaczy "JEŚLI JESZCZE"? W dodatku na bank, tak naprawdę, chciała napisać: "Widzę, że porzuciłaś bloga, ale ...". Pff...
też mi coś, przecież cały myślę nad nowymi postami, a ostatni napisałam... Yyyyy, ostatni post jest sprzed pół
roku?!
środa, 12 grudnia 2012
wtorek, 11 grudnia 2012
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Co właściwie jemy, czyli menu naszej rodziny - aktualizacja
Przeglądając wcześniejsze posty, znalazłam swoją obietnicę zeskanowania karty dań naszej rodziny. Niestety mój charakter pisma sprawia, iż mam ochotę wczołgać się pod łóżko ze wstydu. W dodatku liczne natchnione skreślenia i dopiski skutecznie utrudniają odczytanie czegokolwiek. Przyszła pora na cyfryzację. Dlatego zdecydowałam się po prostu przepisać wszystko, dodatkowo uzupełniając spis o śniadania, kolacje oraz jedzenie zabierane do pracy. Przy większości dań obiadowych zaznaczam z czym je podaję. To są zestawy, które zawsze się u nas sprawdzają. Wszyscy je lubią i nikt nie marudzi, że nie ma ochoty na to czy tamto. Nie zawsze jemy obiad i kolację (trudno to zrobić, gdy większość zainteresowanych nie wraca do domu przed 18.00). Zwykle II danie jest u nas kolacją, a takie typowe kolacje jadamy głównie w weekendy.
Planując posiłki (i zakupy) na dany tydzień, nie wertuję setek stron internetowych w poszukiwaniu natchnienia. Znajduję je w liście, którą tu prezentuję. To są potrawy, które rzeczywiście jadamy najczęściej. Po ostatnich badaniach okazało się, że starszy syn wyrósł z alergii pokarmowych, wiec wprowadziliśmy do jadłospisu dania, których wcześniej trzeba było unikać. Uczulenie na mleko krowie nadal jednak dotyczy połowy z nas, zatem nabiał pozostaje na cenzurowanym. Mleko krowie zastępuję głównie kozim, kokosowym, ryżowym lub migdałowym.
niedziela, 9 grudnia 2012
czwartek, 6 grudnia 2012
Kiedy otwieram przesyłkę z Allegro, a jej zawartość
w niczym nie przypomina przedmiotu ze zdjęcia, jestem jak:
środa, 5 grudnia 2012
Uniwersalny planner na każdy miesiąc roku 2013 - do wydrukowania
W październiku pisałam, że lubię go, ze względu na jego nieskomplikowanie i uniwersalność. Zapisuję w nim najważniejsze wydarzenia w
danym miesiącu: urodziny, imieniny, wyjazdy, wizyty lekarskie, zajęcia
pozaszkolne dzieci. Zaznaczam tam nawet, kiedy kończy się ważność
różnych kuponów promocyjnych. Na co dzień wisi on sobie na lodówce, w zwykłej foliowej koszulce. Mam tam jeszcze wydrukowane arkusze na dwa kolejne miesiące. Dzięki temu mogę na bieżąco uzupełniać notatki.
Kolorami zaznaczam kto jest zaangażowany w dane wydarzenie. Każdy z nas ma przypisany sobie kolor: ja - różowy, mąż - pomarańczowy, a dzieci - zielony i niebieski. Dzięki temu wystarczy rzut oka i już wiadomo, kto ma wolne popołudnie, a kto nie :)
Kolorami zaznaczam kto jest zaangażowany w dane wydarzenie. Każdy z nas ma przypisany sobie kolor: ja - różowy, mąż - pomarańczowy, a dzieci - zielony i niebieski. Dzięki temu wystarczy rzut oka i już wiadomo, kto ma wolne popołudnie, a kto nie :)
Oczywiście, bez problemu mogłabym robić to samo w komórce. Zwłaszcza, że po zsynchronizowaniu naszych smartfonów, mielibyśmy z mężem dostęp do wszystkiego zawsze i wszędzie. Jednak informacja, gdzie kto z nas jest którego dnia, jest też ważna dla dzieci. Szczególnie dla tego z nich, który potrafi czytać ;) Syn A nie musi pytać czy w piątek pograją z tatą w piłkę, bo z kalendarza wynika, że tata nie ma wymówki :) Dlatego dopóki obaj chłopcy nie będą mieli własnych telefonów (a to jeszcze długo), pozostaje nam technologia tradycyjna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








