czwartek, 27 marca 2014

Jak dobrze urzadzić kuchnię






Niedawno dostałam maila od Moniki, która łamie sobie głowę nad sensownym rozplanowaniem nowej kuchni. Jak ustawić szafki? Co gdzie trzymać? Wszędzie jest mnóstwo poradników, które opisują złote zasady kuchennej ergonomii, ale przełożenie tego na konkretne wnętrze wcale nie jest proste.

Co zatem zrobić, a czego nie robić w nowej kuchni? Opowiem Wam dzisiaj o tym, co się u mnie dotychczas się sprawdziło i jakie błędy popełniłam.

wtorek, 18 marca 2014

52 tygodnie oszczędzania - tydzień 12

Od dwunastu tygodni oszczędzam. W szklanym słoiku, który udaje skarbonkę zebrałam już imponującą kwotę 558 złotych. Ostatnio trochę ograniczyłam zdawanie relacji z postępów na tym polu, bo byliśmy w dość długiej podróży, ale samo odkładanie pieniędzy szło mniej więcej zgodnie z harmonogramem. Kwotę, którą powinnam zgromadzić podczas nieobecności podzieliłam na dwie części. Pierwszą dodałam jeszcze przed wyjazdem, a drugą wysupłałam już po powrocie. 

sobota, 8 marca 2014

Gulasz z żołądków drobiowych + instrukcja czyszczenia żoładków

Taki gulasz to jedno z ulubionych dań w naszym domu. Robię je zwykle co 4-6 tygodni i oczywiście zamrażam. Uważam, że to doskonałe rozwiązanie, jeśli Twoja rodzina jest mięsożerna, ale macie ograniczony budżet. Mięso z żołądków kurczaka jest delikatne i pyszne, ale same żołądki trzeba dokładnie oczyścić i zwykle dość długo gotować. Jeśli nigdy nie jedliście żołądków, to może to właściwy moment, żeby spróbować? Pokażę krok po kroku, co trzeba zrobić.

poniedziałek, 3 marca 2014

Jak się zorganizować w samochodzie - podstawy

Od niedawna jestem bardzo, bardzo szczęśliwą posiadaczką własnego samochodu. Małego, zwrotnego i miejskiego. Kiedy jeździłam nim tylko ja, przez długie tygodnie wyglądał wprost doskonale. Odkąd wożę w nim dzieciaki do i z: przedszkola, szkoły, angielskiego, treningów, urodzin kolegów, wizyt u lekarza, basenu itd, zauważyłam, że postarzał się o kilka lat. Szkoda biedaka.

Mocno ograniczona przestrzeń mojego samochodu sprawia, że nawet niewielki bałagan jest bardzo uciążliwy. Skąd się to bierze? To bardzo proste: nie zawsze jestem w stanie (fizycznie) wyciągać z samochodu dwoje (często przysypiających) dzieci, ich tornistry, worki i plecaki oraz jeszcze tygodniowe zakupy. Nic więc dziwnego, że często coś zostaje w bagażniku i ostatecznie macham na to ręką. Następnego dnia okazuje się, że inne, naprawdę niezbędne dzisiaj rzeczy, po prostu się do samochodu nie zmieszczą. Oczywiście zawsze można coś przestawić lub docisnąć i jakoś się uda. Można też wrócić do domu i odnieść nadbagaż, ale kto ma na to czas o 8.15 rano? Na mnie mnie patrzcie. Już nawet nie wspomnę o takich drobiazgach jak zeschnięta z jednej strony, a nadpleśniała z drugiej skórka od banana znaleziona pod fotelem. Kocham moje dzieci. Kocham moje dzieci. Kocham moje dzieci i jestem oceanem spokoju... Oceanem.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Zmiany na blogu - słówko wyjaśnienia

Od niedawna na blogu zachodzą pewne zmiany, o których do tej pory nie miałam okazji opowiedzieć. Zmiana kolorystyki i nagłówka najbardziej rzuca się w oczy. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa związane z tym liftingiem. Niektóre z Was zauważyły też, że w różnych miejscach na blogu pojawiają się reklamy. I z tego co czytam w mailach - które od Was dostaję - nie wszystkim się to podoba.

poniedziałek, 17 lutego 2014

12 domowych zastosowań octu

Ocet to jedna z tych rzeczy, które są stale obecne w niemal każdym domu. Ja kupuję go hurtem po kilka butelek, tam gdzie akurat jest najtaniej. Nie przywiązuję się do marek - każdy, który jest najtańszy, jest też najlepszy. Ocet się nie psuje, generalnie jest tani i ma wiele fantastycznych zastosowań. Gotowanie to tylko wierzchołek góry lodowej. Z resztą do gotowania jest tak dużo wspaniałych, delikatnych w smaku odmian octu, że ten zwykły spirytusowy nie wydaje się szczególnie atrakcyjny. Za to w kwestii sprzątania, czyszczenia i odkażania nie ma sobie równych. Dzisiaj 12 rożnych sposobów na jego wykorzystanie. Lecimy!

poniedziałek, 10 lutego 2014

7 z 52 tygodni oszczędzania

Właśnie mija 7 tygodni odkąd zaczęłam oszczędzać według pewnego całkiem prostego i popularnego schematu. Po raz siódmy trzeba więc dołożyć do skarbonki określoną w harmonogramie kwotę. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, bo muszę się przyznać, że widziałam dzisiaj w sklepie fajną sukienkę. Bardzo fajną, szczerze mówiąc. I wyglądałam w niej świetnie. I bardzo by mi się przydała. Kosztowała 349 złotych.

sobota, 8 lutego 2014

Jak prasować mniej

Kilka osób pytało mnie już przy różnych okazjach o to, jak rozwiązuję sprawę prasowania. Czy prasuję, co prasuję i jak często to robię. Z 30 różnych prac domowych, które można wykonać podczas oglądania telewizji, to właśnie składanie ubrań wywołało największe zainteresowanie.
Cóż, obawiam się, że u niektórych z Was mogę stracić kilka punktów, kiedy wyznam (z lekkim wstydem), że robię co w mojej mocy, aby prasować jak najmniej.

poniedziałek, 3 lutego 2014

5 i od razu 6 tydzień oszczędzania


Te z Was, które zaglądają na moje konto na fejsbuku, wiedzą, że w ubiegłym tygodniu miałam trochę problemów ze zdrowiem Syna A. Podejrzenie zapalenia wyrostka na szczęście się nie potwierdziło, ale i tak przez kilka dni byliśmy nieco tym pochłonięci. Dlatego dopiero dzisiaj nadrabiam blogowe zaległości. Zaraz odpiszę na komentarze (bardzo Wam za nie dziękuję), ale póki co pogadajmy o pieniądzach ;)

sobota, 1 lutego 2014

Jak nie zmarnować resztek koncentratu pomidorowego



 Dzisiaj coś prostego.






Zadziwiająco wiele przepisów wymaga tylko1 łyżki koncentratu pomidorowego. W dodatku zwykle jest on sprzedawany w słoiczkach lub puszkach o pojemności od 70 do 200g. W każdym  pojemników jest wiec mniej więcej od 2 do 6 kopiastych łyżek stołowych. Jeśli zużywacie tylko jedną, to co robicie z resztkami? OK, drugą łyżkę można dodać razem z posiekaną cebulką, solą i pieprzem do białego sera i zrobić pastę do kanapek. Trzecią do zupy pomidorowej lub sosu pomidorowego. Czwartą do gulaszu. Piątą można posmarować chleb zamiast masła. Teoretycznie możliwości jest dużo więcej, ale w praktyce (tak się jakoś dziwnie składa), że słoiczek zwykle ląduje na najwyższej półce w lodówce, w ciągu kolejnych dni przesuwa się dalej i głębiej, a kiedy po kilku(nastu) dniach znowu potrzebujecie 1 łyżkę koncentratu, z nadzieją sięgacie po słoiczek, którego zawartość zdążyła się już pokryć grubą i puchatą warstwą pleśnią.
Do kosza.
Serio, gdybym miała kiedyś zakładać jakiś biznes, to handlowałabym koszami na śmieci, które przy każdym użyciu wydawałyby dźwięk brzęczących monet.

Ale wracając do tematu…