czwartek, 12 lutego 2015

Wasze rady i trki

Całkiem niedawno, pod jednym z wpisów na blogu pojawił się taki oto komentarz:

poniedziałek, 9 lutego 2015

Jak nauczyć dziecko sprzątania swojego pokoju - lista kontrolna do wydrukowania

Proces uczenia dzieci sprzątania w swoimi pokoju, to w naszym domu zawsze była orka na ugorze. 
Bo w pokoju są drzwi, które zawsze można zamknąć. Bo nie ma czegoś takiego jak skończona zabawa. Bo dla dzieci (pewnie nie tylko moich), mycie lustra w łazience to mega frajda, ale już porządki we własnym pokoju to równie wielka nuda.


piątek, 16 stycznia 2015

Naucz mnie jak... link-up party #2

Mówiłam żebyście nie trzymały mnie za słowo w sprawie dnia kolejnego link-up party :)
Myślał indyk o niedzieli .... i tak z wtorku zrobił się piątek. Dzisiejszy link-up otwiera się już teraz i potrwa, aż do niedzieli do godziny 22.00.

Mam nadzieję, że z czasem kolejne link-up party będą czymś w rodzaju bazy wiedzy i zbioru najciekawszych postów z tego obszaru. Jestem pewna, że dzięki temu wspólnie będziemy się uczyć, jak dbać o nasze domy i rodziny.

środa, 14 stycznia 2015

Kalendarz (a raczej dwa do wyboru) na 2015 rok - I kwartał - do wydrukowania


Już wiele razy pisałam, że teraz działam w trybie przetrwania, robiąc tylko to co niezbędne. Odcinam wszystko bez czego mogę się obejść. Koncentruję się na dzieciach i zarabianiu pieniędzy, a cała reszta właściwie nie istnieje. Trudno, przez pewien czas jeszcze tak będzie.

W poprzednich latach robiłam sobie własny kalendarz, który wisiał lub leżał w ogólnodostępnym miejscu w domu (a konkretnie na lodówce). Oboje z Mężem wpisywaliśmy w nim swoje zaplanowane wyjazdy, spotkania, zajęcia dodatkowe dzieci, wizyty lekarskie, urodziny kolegów, imprezy itp, itd. Trudno opisać jak bardzo takie wspólne miejsce wiedzy o planach i zajęciach wszystkich w rodzinie ułatwiało nam organizację. Woleliśmy to zamiast np. uwspólnionego kalendarza Google, bo rozpiska na lodówce była dostępna także dla Syna A i naszych Mam.

Oczywiście wiem, że bez większego problemu można kupić gotowy planner, nawet z podziałem na kilak osób, ale zawsze szkoda mi było na to kasy, a poza tym nie miałam w domu łatwo dostępnego miejsca, w którym taki kalendarz mógłby sobie wisieć. Dlatego zawsze robiłam na własny użytek taką najprostszą, uniwersalną tabelkę, której później używałam jako kalendarza, ale też też np. jako szablonu do planowania posiłków.

W tym roku uznałam, że nie mam na to siły, że obejdę się bez, a kalendarz w komórce i zwykły książkowy załatwią sprawę. Okazało się, że nie. Zapominałam o przelewach, zebraniach czy terminach zwrotu książek do biblioteki. Nieustannie wydzwaniałam moją Mamę lub Teściową, żeby przekazać im czy chłopcy mają dzisiaj dane zajęcia dodatkowe, a jeśli tak, to o której. Codzienne funkcjonowanie bez konkretnego planu jest zdumiewająco wyczerpujące.

Któregoś dnia stwierdziłam, że nie ma innego sposobu - muszę wrócić do systemu lodówkowej rozpiski, bo inaczej zginiemy marnie.

środa, 7 stycznia 2015

Naucz mnie jak #1 - link-up party w Zorganizowanym Domu

Uwaga, uwaga! Oto początek nowej świeckiej tradycji na blogu. Co tydzień (najprawdopodobniej w każdy wtorek, ale jeszcze teraz nie trzymajcie mnie za słowo) pojawi się wpis, taki jak ten, który pozwoli najfajniejszym polskim blogerkom dzielić się z swoimi wpisami dotyczącymi organizacji życia, finansów i czasu wolnego.

Mam nadzieję, że z czasem kolejne link-up party będą czymś w rodzaju bazy wiedzy i zbioru najciekawszych postów z tego obszaru. Jestem pewna, że dzięki temu  wspólnie będziemy odkrywać inne ciekawe i wartościowe blogi.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Sukcesy i porażki drugiej połowy roku

Od kiedy umarł mój Mąż mam wrażenie, że nie żyję tylko oglądam film o życiu kogoś zupełnie innego. Gdybym miała ocenić całościowo ostatnie miesiące, to oczywiście powiedziałbym, że wszystko jest źle, co jest oczywiście zgodne z prawdą. Na swoje szczęście póki co nie ogarniam całości tylko pojedyncze wycinki, dlatego w niekończącym się ciągu porażek jest kilka jaśniejszych punktów. 
Przed napisaniem tego posta przeczytałam na poprzedni wpis z tego cyklu - zdumiewające jak innym życiem wtedy żyłam.


niedziela, 7 grudnia 2014

Dziękuję


To miał być obszerny, post. Chciałam Wam wszystkim podziękować, choć właściwie nawet nie mam słów, które odpowiednio nazwałyby to, jak bardzo jestem wzruszona Waszym wsparciem. Pewnie nawet nie wiecie, ile przez ostatnie miesiące znaczył dla mnie każdy nowy komentarz pojawiający się pod tamtym wpisem. Chciałam dzisiaj podziękować Wam za to, że ciągle tu jesteście, chociaż ja się nie odzywam. Niestety, dzisiaj znowu nie dam rady, przepraszam. 

Nie wiem już, który raz próbuję, ale znowu mnie to przerasta. Boli mnie całe ciało. Codziennie robię co w mojej mocy, żeby dotrwać do wieczora, a potem znowu do rana. Wkładam w każdy dzień maksimum wysiłku, ale efekt jest znikomy. To jak chodzenie w wodzie głębokiej po szyję: daję z siebie absolutnie wszystko, ale robię tylko mały kroczek i dla kogoś stojącego na brzegu nie ma w tym nic szczególnego. 

Kiedy będę miała jakiś lepszy moment spróbuję napisać jeszcze raz, tym razem może nieco sensowniej. O tylu rzeczach chcę Wam jeszcze opowiedzieć. Do zobaczenia za parę dni.

PODPIS


środa, 13 sierpnia 2014

Zostałam sama

Wakacje na wsi. Piękny, słoneczny i gorący dzień. Mój Mąż, Syn A i nasz Przyjaciel wybierają się na krótką przejażdżkę rowerową. Wszyscy są zadowoleni, pełni energii. Wrócą zaraz. Leżę na leżaku i plotkuję z Przyjaciółką, a nasze młodsze dzieci bawią się wesoło obok. Jest tak błogo. Po południu znowu pójdziemy wszyscy razem nad jezioro. Życie jest naprawdę piękne.

Nagle ktoś wpada na podwórko i podniesionym głosem pyta o mnie.