czwartek, 18 października 2012

Przed i po, czyli porządek w szufladzie z ubraniami


Bałagan w szafie miałam zawsze. Sprzątanie i układanie ubrań to była mordęga. Jak bym się nie starała, to pierwsze poranne poszukiwania bluzki doskonałej (albo najmniej niedoskonałej) rujnowały całkowicie efekty wcześniejszego składania, wyrównywania i sortowania.
Kiedy urodziły się dzieci  utrzymywanie porządku w ich szufladach też wychodziło mi średnio. Ubrań było za dużo, półek za mało, a równe stosiki w mgnieniu oka zmieniały się w kłębowisko szmat.

Ale pewnego dnia odkryłam system, który się u mnie sprawdza.



Przede wszystkim do przechowywania ubrań najlepiej mieć dużo miejsca do wieszania, płaszczy, koszul, sukienek i tych wszystkich innych rzeczy, które łatwo się gniotą. Będę o tym pamiętać przy urządzaniu następnego mieszkania, teraz muszę dać radę z tym co mam.

Oprócz wieszaków najlepsze są szuflady, sprawdzają się znacznie lepiej niż półki, ale pod warunkiem, że układa się ubrania w konkretny sposób. Nie tradycyjnie: jedna rzecz na drugiej, ale obok siebie, pionowo; trochę tak jak płyty CD. Dzięki temu doskonale widać co jest w szufladzie. Można wyjąć jedną rzecz, nie burząc całego porządku. Można też łatwo dołożyć nowe ubrania.

Pokażę Wam jak to wygląda na przykładzie szuflady z ubraniami mojego młodszego syna. Są w niej koszulki z długim i krótkim rękawem, piżamy, skarpetki i majtki.
Zanim zaczęłam układać rzeczy w opisany sposób, ta szuflada często (zbyt często) wyglądała tak:




Rzeczy wymieszane, wygniecione. Do bani.

Dołożyłam dwa pojemniki: na skarpetki i kalesony oraz drugi, mniejszy, na majtki.  Ubrania pogrupowałam na długie rękawy, koszule, krótkie rękawy, piżamy. Szelki rezydują w pudelku ze skarpetkami. I wszystko wygląda tak:






Tak samo w następnej szufladzie leżą poskładane spodnie, swetry i bluzy. Te rzeczy muszą być oddzielnie, bo zwykle założone raz, nie trafiają do kosza z brudami, tylko czekają na następną okazję.

Na swoje ubrania prawie nie mam szuflad. Utrzymanie porządku na tych nieszczęsnych półkach wymaga ode mnie sporej samodyscypliny. Pochłania też zdecydowanie zbyt wiele czasu.

10 komentarzy:

  1. Ha! Wpadłam na ten pomysł niezależnie od Ciebie :)
    Do tego w lewej szufladzie ciuchy wyjściowe, w prawej domowo-robocze, co o połowę upraszcza wybór stroju.
    Ciekawy blog
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wpadłam na to ze można układać bluzki z różnicowaniem na długi i krótki rękaw-a fajny pomysł;) Komentarz poprzedniczki również przydatny:) Ja mam w domu małą garderobę i szafę w sypialni- i podział zrobiliśmy taki że okrycia wierzchnie trzymamy w garderobie w przedpokoju tzn. kurtki,płaszcze,kamizelki i czasem też jakieś marynarki, a także rzeczy w pokrowcach na górnym relingu na wieszakach, ale też rzeczy raz już założone jakieś swetry czy koszule na dolnym relingu na wieszakach.W szafie w sypialni mamy podział taki ze pol szafy to półki a pol relingi na wieszaki.Szafa była nie na wymiar tylko kupowana gotowa do złożenia ale ja nie co ulepszyliśmy - bo tam gdzie sa relingi mąż dorobił drugi dolny kosztem górnej półki i super sie to sprawdza- bo na dole wisza spodnie i spodnice- rzeczy krótkie:) a u góry koszule,marynarki,sukienki itp. BARDZO PRZYDATNY BLOG, ZWŁASZA TO CO DOTYCZY ORGANIZACJI, CZEKAMY NA WIĘCEJ,pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa, bardzo podoba mi się pomysł wydzielenia osobnego miejsca na rzeczy noszone, ale nadal czyste.

      Dziękuję za miłe słowa :)


      Usuń
    2. Ja mam od zawsze podzielone rzeczy gatunkowo: krótkie, długie rękawy, krótkie i długie spodnie, spódnice, swetry.
      Fakt na półce, ciężko byłoby mi z szufladami. Nie mam komód, ale za to półę pod sam sufit. :)

      Usuń
  3. Ja też mam osobne miejsce na rzeczy noszone, ale czyste (dotyczy to szczególnie rzeczy dziecięcych ze szkoły - przedtem prałam po jednym razie, teraz wkładają 2-3 razy). Bardzo fajny pomysł z układaniem pionowo w szufladzie:)

    P.S. mam syna i męża, ale ani jednych kalesonów i szelek!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dodatkowo sortuję wg pór chłodnych i ciepłych, tzn. kiedy robi się chłodniej na jesień i zimę wszystkie letnie rzeczy pakuję do worków próżniowych i przechowuję w pawlaczu, a w sezonie wiosennym i letnim wszystkie grubsze kurtki i ciężkie swetry. Dzięki temu nie mam już takiego tłoku w szafie.

    OdpowiedzUsuń
  5. mam wąską, ale głęboką komodę, w której rzeczy niestety poukładane mam w dwóch rzędach - z tyłu i z przodu, więc kiedy chcę się dostać do części tylnej...rozwala mi się przód. ostatnio wymyśliłam, że muszę kupić dopasowane do półki pojemniki, czyli stworzyć coś na kształt szuflad. a od Ciebie ukradnę pomysł na układanie ubrań pionowo. to genialne w swej prostocie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem. Głęboko i dwa rzędy. Kopiuję pomysł i szukam pojemników :-) Dziękuję

      Usuń
  6. Postanowiłam zastosować ten patent u siebie. Ponieważ moje ubrania są większe niż dziecięce (nie mieściły się na wysokość w szufladzie) musiałam je ułożyć po kątem. Wprawdzie ubrania przez to "stoją" teraz lekko wygięte, ale chodzi o pidżamy i podkoszulki więc wielkiej draki nie ma:) O dziwo dzięki takiej organizacji okazało się, że w szufladzie, która do te pory nie dosuwała się bo było w niej tyle ubrań, nagle zrobiło się dodatkowe miejsce:) No i w końcu nie mam problemu, żeby szybko znaleźć to, czego szukam. Dzięki za ekstra pomysł:) Teraz czekam na patent na układanie na półkach, bo to jest największy problem:(

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że chcesz podzielić się ze mną swoimi wrażeniami i przemyśleniami. Uprzejme, zachęcające i dodające odwagi słowa zawsze są publikowane. Z niecierpliwością czekam na Twój komentarz.